Miłość. Związek. Pięć wewnętrznych zmian, których doświadczasz tylko wtedy, gdy spotykasz prawdziwą miłość. Czy jest ktoś, kto nie marzy o prawdziwej miłości? To piękne uczucie aż po grobową deskę stanowi sens życia wielu z nas. Najczęściej bywa, że zanim takiego doświadczymy, wchodzimy w różne, nie zawsze dobre związki. Prawdziwa miłość to rodzaj magii pojawiający się w serialu Dawno, dawno temu. Debiutuje w odcinku Pilot pierwszego sezonu. Prawdziwa miłość jest najpotężniejszą, a zarazem najprostszą formą magii. Ma możliwość złamania każdej klątwy poprzez akt pocałunku. Jest również w stanie odwrócić negatywne skutki czarów. W swoim dążeniu do uchwycenia ulotnej i rzadkiej formy romantyczne wideo i namiĘtne prawdziwa miŁoŚĆ , uwielmiam ich i ich filmy.shah rukh khan & preity zinta, prawdziwa miŁoŚĆ taka..montaŻ barbiatko1 Read *Co One W Sobie Mają?* from the story Nieoczekiwana Miłość by AniaczekSim (Aneczka :)) with 623 reads. wattys2017, romans, gliniarze. *Perspektywa Roberta Prawdziwa miłość połączyła ich .. Prawdziwa miłość połączyła ich. Walczyli do końca, choć brakło sił. Ona chciała by każdego dnia. Musiał patrzeć jak upada tak. to nie był dla nich ból. Wiedząc, że w końcu odejdzie znów. Wiedząc, że w końcu nadejdzie czas. że wezwie ją do góry, że odejdzie w dal Prawdziwą miłość mozna take rozpoznać po tym, jak np. ufasz tej osobie, możesz mówic jej wszystko, nie nudziszz się z nia czyli się dobrze bawisz. Możesz polegać na tej osobie, wiesz ze ona cie nie zawiedzie. Mówią ze ważniejsza od miłości jest przyjaźń (zgadzam się z tym, ale przecież miłość też jest ważna) ; ] Myślę Prawdziwa miłość I-III (The Course of True Love I-III) to zadanie z gry Red Dead Redemption 2, które składa się z kilku części. W tej misji będziecie poruszać się między różnymi Możemy wyglądać, zachowywać się lub myśleć o pewnych sprawach zupełnie inaczej, jednak czy wpływa to na to, jak się kochamy i jak okazujemy sobie bliskość? O tym, czy pochodzenie z różnych krajów i ku Prawdziwa miłość połączyła ich Walczyli do końca, choć brakło sił Ona nie chciała by każdego dnia Musiał patrzeć jak upada tak Pomyśl jaki to był dla nich ból Wiedząc, że w końcu odejdzie znów Wiedząc, że w końcu nadejdzie czas że wezwie ją do góry, że odejdzie w dal 1. Noc ona sama siedzi znów, Barbie online. Egzorcysta papieża online. Mężczyzna imieniem Otto online. Prawdziwa miłość (2003) - Arystokratka Matilde zakochuje się z wzajemnością w ubogim żołnierzu Adolfo. Rodzina dziewczyny robi wszystko, by nie dopuścić do ich związku. UalM. Prawdziwa miłość połączyła ichWalczyli do końca, choć brakło siłOna nie chciała by każdego dniaMusiał patrzeć jak upada takPomyśl jaki to był dla nich bólWiedząc, że w końcu odejdzie znówWiedząc, że w końcu nadejdzie czasże wezwie ją do góry, że odejdzie w dal..Noc ona sama siedzi znówPrzypomina sobie chwile w których jużNie przeżyje nigdy więcej drugi razZa szybko ściga ją ten czasPlanowali, że przez życie razem będą iśćLecz Bóg inaczej rozplanował ichNadchodzi dzień wizyty w którym dowie się,Czy jej plany miały zmienić biegOn cały dzień przy niej byłWciąż ocierał jej łzyGdy w końcu potwierdziło się,że przez raka miała skrócić życie sweNie odstępował jej na krokChciał być przy niej cały rok,w którym tyle miało zmienić sięJuż nigdy nie będzie tak samo.. zegar bił, a poprawy brakJej ciało z dnia na dzień straciło blaskMimo, że organizm walczył cały czasOna była jedną z najszczęśliwszych gwiazdOn całe dnie spędzał obok niejZ zatartym tchem patrzył w oczy jejNieważne, że kończył jej się czasDopóki byli razem, mogli radę daćMijały dni, gorzej z niąZbliżamy się do końca choć...Wie, że z życiem musi żegnać sięOdchodzi szczęśliwa, bo on przy niej jestUczucie pomogło jej pokonać strach, walczyć takOn pod koniec pocałował ją iszepnął do jej ucha: Zawsze razem, mimo to...Prawdziwa miłość połączyła ichWalczyli do końca, choć brakło siłOna nie chciała by każdego dniaMusiał patrzeć jak upada takPomyśl jaki to był dla nich bólWiedząc, że w końcu odejdzie znówWiedząc, że w końcu nadejdzie czasże wezwie ją do góry, że odejdzie w dal...Odejdzie w dal..Odejdzie w dal .. < 3_____________________________________________________________________To jest prawdziwa miłośc <3Takiej to szukac ...Ola - Jej Ostatni RokKocham To Jesteś Zajebista ;*Prawdziwa miłośc połączyła ich ...Chce takiej .. ; /Życie straciło blask ... Kluczem do trwałego związku są nie tylko uczucia. Prawdziwa miłość daje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, wsparcie, szacunek i szczerość. Sprawdź, jak ją miłość to uczucie o którym marzy prawie każdy z nas. To miłość, którą czujesz całą sobą i związek, w którym nie masz żadnych wątpliwości. Nie musisz o nią zabiegać, bo wiesz, że osoby mają jednak pewne przekonania, które tłumią wizję tej bardzo wyidealizowanej miłości. Przez to mogą zaszkodzić relacjom z drugą osobą. I zadawać jej z popełnianych błędów jest przekonanie, że wszystko czego potrzebujesz to prawdziwa miłość. Wierzymy, że uczucie, którym darzą się dwoje ludzi jest kluczem do stworzenia trwałego związku. Niestety nie jest to prawda. Aby romantyczny związek przerodził się w coś większego, uczuciu muszą towarzyszyć inne miłość jest bezwarunkowa i hojnaTak, prawdziwa miłość jest bezwarunkowa. A to oznacza, że nigdy nie będzie cię oceniać. Twoja prawdziwa miłość nie skrzywdzi Cię swoimi słowami. Użyje ich, by Cię zmotywować do działania, a nie zrobi tego nawet w najgorszych momentach. Czyli wtedy, gdy użyjesz swojej frustracji, złości i rozgoryczenia w stosunku do osoby, która tak bardzo Cię kocha. Prawdziwa miłość będzie Twoim wsparciem, niezależnie od błędów, jakie popełnisz i przeciwności losu, jakie spotkasz na swojej najważniejszą rzeczą jest to, że łączy Was ta sama relacja. W Waszym związku nie ma podziału. Jest uczucie, którym darzycie się się tak dlatego, że masz świadomość tego, że w miłości bardzo ważna jest hojność. Jeśli jeden z partnerów nie jest w stanie dać swojego wsparcia drugiej osobie, to wszystkie Twoje starania prędzej czy później pójdą na miłość jest wielkoduszna. Dodaje skrzydeł, pewności siebie, dzięki której zawsze znajdziesz ominiesz przeszkodę, która stanie Ci na drodze. Nie ma związku idealnego. W każdym pojawiają się różnice poglądów, problemy. Są to rzeczy, o których trzeba porozmawiać, aby wymyślić w związku ma kluczowe miłość jest jak kwiat. Jeśli nie będziesz go podlewała, uschnie. Brak komunikacji w związku może go miłość nie zadaje cierpieniaPrawdziwa miłość nie zadaje cierpienia. Choć czasem, w przypływie emocji pozwalasz, by tak się stało. A potem usprawiedliwiasz się słowami: „To dlatego, że tak mnie kocha!”. Osoba która Cię kocha, nie będzie Cię manipulować, niezależnie od tego, jaki ma nastrój. Nie sprawi, że będziesz czuła się osobą uległą. Nie wykorzysta Cię dla osiągnięcia własnych miłość nie będzie Cię okłamywać. Dobra komunikacja jest ważna, bo to z nią przychodzi szczerość, zrozumienie i ten sposób czujesz, że zawsze może liczyć na jego wsparcie. Dzięki temu czujesz się przy nim bezpieczna. W tej relacji nie ma strachu, wątpliwości i niepewności. A kiedy się pojawią, mogą być oznaką tego, że nie ma między Wami jeszcze prawdziwego tego powodu ważne jest, aby otwartymi oczyma spoglądać na Twoje relacje. Nie pozwól na to, by nierealne oczekiwania wdarły się do Twojego związku. Bądź świadoma samolubnego zachowania, które boli bardziej, niż Ci się miłość przychodzi z czasemKłótnie zdarzają się z powodu różnych rzeczy. Powodem może być brak seksu, brak iskry w związku i frustracja, ponieważ nie jesteś już osobą, którą normalne. Zauroczenie sprawia, że ​​czujesz motyle w żołądku. Przewraca Twój świat do góry nogami. Ale gdy pierwsza fala uczuć opadnie, poczujesz się bardziej zrelaksowana w związku. W związku, w którym wszystko się zmieniło, zapanuje jeszcze więcej czasem potrzeba go odświeżyć. Nie obwiniaj swojego partnera, gdyż związek zmienił również Ciebie. Miłość stanie się bardziej dojrzała, ale nie miłość cieszy się każdym krokiem w związku. Osoby, które kochają, potrafią rozmawiać i wiedzą, jak uszczęśliwić swoją drugą dojrzała miłość zapukała do Twoich drzwi, musisz cierpliwie na nią czekać. Powinnaś cieszyć się każdą chwilą. To jest miłość Twojego zauroczenie jest mylone z miłością. Gdy motyle w brzuchu przestają nam towarzyszyć, zaczynają pojawiać się wątpliwości. Siedziała skulona na wygodnej kanapie i płakała. Na stoliku porozsypane były ich wspólne zdjęcia. Fotografie z pokazu FD Gusto, na którym wyznał jej miłość, wakacje na Dominikanie, wspólny weekend we Wrocławiu i rodzinny wyjazd do Kazimierza. Do tych pełnych radości zdjęć brakowało tylko obrazów z ich ślubu. Bardzo chciała wyjść za mąż. Od zawsze marzyła, że stanie na ślubnym kobiercu w pięknej, koronkowej sukni i będzie czuła się jak księżniczka. Znalazła swojego księcia z bajki, ale on nie miał w planach małżeństwa. Nawet nie chciał dziecka. Zawsze powtarzał: Kochanie, jeszcze jesteśmy młodzi, po co to zmieniać? Wolisz siedzieć w pieluchach niż wyjechać na wakacje? Powoli miała dosyć. Bała się, że Marek nigdy nie dorośnie do roli męża i ojca. Wspominała nawet o ślubie cywilnym. To by jej wystarczyło na razie. Wiedziała jaki Marek ma stosunek do dzieci, więc nie chciała, żeby pojawiły się w tym momencie. Uważała, że po ślubie Marek zmieni zdanie i postarają się o potomka. Teraz była w kropce. Nie planowała tego, ale się stało. Zrobiła test ciążowy i wyszedł pozytywnie. Nie wiedziała jak poinformować przyszłego tatusia. Bała się jego reakcji. On za wszelką cenę nie chciał dziecka. W jej głowie tworzyły się najgorsze scenariusze. Wyobrażała sobie, jak Marek każe jej dokonać aborcji. Tego by nie wytrzymała. Zerknęła na zegarek. Wskazywał osiemnastą. Za chwilę Marek miał wrócić z cotygodniowego squash’a z Sebastianem. Jak gdyby nigdy nic wstała z kanapy, otarła łzy i zaczęła przygotowywać kolację. Wszedł do mieszkania i od razu poczuł zapach spaghetti. Był niesamowicie głodny po wysiłku z Olszańskim. Powędrował do kuchni, by przywitać się z Ulą. Stała tyłem do niego i doprawiała sos. Podszedł do niej i przytulił ją. - Hej skarbie- wymruczał do jej ucha. - Cześć- odpowiedziała chłodno. Skonsternowany przyglądnął się jej. - Stało się coś?- zapytał od razu. Może teraz mu powiem? Nie w kuchni. Jeszcze gotów jest wziąć nóż i mnie zabić. - Nie, nie- zaprzeczyła szybko- Umyj ręce, zaraz podaję kolację. Jedli posiłek w ciszy. Ula nie czuła głodu. Wciąż zastanawiała się nad sytuacją, w której się znaleźli. Dłubała w talerzu, rozmyślając cały czas, jak powiedzieć Markowi o ciąży. Zauważył jej dziwne zachowanie. - Ulka, powiesz mi w końcu co się stało?- podniósł głos. Cieplak aż podskoczyła. Teraz albo nigdy. ­- No dobrze- westchnęła głośno- Jestem w ciąży- wyszeptała. Oczy Marka były wielkości pięciozłotówki. - Co?- zauważyła, jak z jego twarzy odpływa cała krew. - Jestem w ciąży- powtórzyła nieco głośniej. Wbił w nią karcące spojrzenie. Poczuła się jak sześciolatka, która została przyłapana na malowaniu kredkami po ścianach- Przepraszam- przełknęła nerwowo ślinę. - Przepraszasz?- prychnął. - Wiem, że to nieodpowiedni moment- skuliła się przed atakiem. - Masz rację. Nieodpowiedni moment. Chciałem ci pokazać świat, poszaleć trochę, a teraz…-przerwał na chwilę- teraz czekają nas tylko pieluchy i wrzask w nocy- zamknął oczy, aby się nieco opanować- Zrobiłaś to celowo? - Co?- nie wierzyła w to co słyszy- Jak możesz podejrzewać mnie o coś takiego!?- powoli nie wytrzymywała. - Wszystkiego się już mogę spodziewać- krzyknął i zaczął chodzić nerwowo po pokoju. - Nie krzycz na mnie. To nie moja wina! Pragnę cię uświadomić, że przy poczęciu ty także byłeś. - Myślisz, że jestem gotowy na bycie ojcem?- nie zważał na jej słowa. Był skupiony na swoim nieszczęściu. - Wiem, że żadne z nas nie jest na to gotowe, no ale stało się- próbowała być spokojna dla dobra dziecka. - Stało się- przedrzeźnił ją. Zatrzymał się na środku pokoju, by po chwili żwawym krokiem ruszyć w stronę wyjścia. Nie odwróciła się. Usłyszała tylko trzask zamykających się drzwi. Zostawił mnie! Ruszyła do salonu. Położyła się na kanapie i włączyła telewizję. Łudziła się, że może jakiś kanał pozwoli jej trochę ochłonąć i porzucić myśli o kłótni z Markiem. Zmęczona płaczem zasnęła. Obudziła się zmarznięta i zdezorientowana. Spojrzała na zegarek: pierwsza w nocy. Rozejrzała się po mieszkaniu, ale nic nie wskazywało na to, by Marek wrócił. Zabrała ze sobą telefon i ruszyła do sypialni. Znowu zasnęła, ale nie na długo. Obudził ją szczęk otwieranych drzwi i dziwny bełkot. Wyszła z pomieszczenia i ujrzała zataczającego się Dobrzańskiego. Podniósł oczy i spojrzał na nią. Jego wzrok spowodował dreszcze na jej plecach. - Gdzie byłeś?- stanęła stanowczo z rękami na biodrach. - Cicho, cicho- przyłożył palec do ust- Bo przyjdzie ździcho- zaśmiał się pod nosem. - Zaprowadzę cię do sypialni. Jesteś kompletnie pijany! Kiedy dotarli do łóżka, usadowiła go na kołdrze i zaczęła ściągać ubrania z niego. - Będziesz wolała bardziej jego niż mnie- wymamrotał, wskazując na jej brzuch. - Co ty bredzisz? - Ten intruz zniszczy nam życie-mruczał bardziej do siebie. Gdy w końcu był w samych bokserkach zatopił się w pościeli i od razu zasnął. Ula była w wielkim szoku. Jeszcze nigdy nie widziała Marka w takim stanie. Podniosła dżinsy z podłogi i wtedy wypadł z kieszeni jego telefon. Nie miała w zwyczaju grzebanie w jego komórce, ale chciała dowiedzieć się, gdzie był. Trzymała w ręce iPhone i zastanawiała się, czy nie zerknąć w wiadomości, czy spis połączeń. Nagle telefon zawibrował, a na ekranie ukazała się chmurka oznajmująca nadejście SMS’a. Zerknęła na nadawcę. Klaudia? To wydawało się jej podejrzane. Otworzyła wiadomość: Dziękuję za wieczór. Nie bój się! Będziesz idealnym tatą! Nie wierzyła w to co widzi. Spędził wieczór z Klaudią. Jego byłą kochanką. A może nie byłą? Straciła grunt pod nogami. Osunęła się na łóżko i zasłoniła twarz dłońmi. Po chwili zadzwoniła do Violi. Spytała się czy może do niej przyjechać. Kubasińska bez zbędnego wypytywania zaprosiła ją do siebie. - Viola, on spędził wieczór z Klaudią- wypłakiwała się przyjaciółce. Trzymała głowę na jej kolanach, a blondynka głaskała jej włosy. Taki sposób na uspokajanie niewiele pomógł. - Może tylko porozmawiali. Wiesz, kiedy ty byłaś z Piotrem- brunetka karcąco spojrzała na Violę- to znaczy kiedy Piotr był na horyzoncie, Marek wtedy się kompletnie załamał i znalazł przyjaciółkę właśnie w Klaudii. Sebastian wtedy go nie rozumiał, sam mi o tym mówił. A pewnego dnia Nowicka pojawiła się u niego i chciała go poderwać. Tylko, że on cały czas wspominał o tobie. - Skąd wiesz?- podniosła się z jej kolan. - Yyy…- poczuła się niezręcznie- Było słychać przez drzwi. Mniejsza o to. Ważne, co mówił. Opowiedział całą historię o was. Ona wtedy zrozumiała jak cię kocha i powiedziała, że zawsze możecie liczyć na jej pomoc. - Naprawdę?- nie wierzyła dalej. - Marek potem jej wspominał, że jest jego przyjaciółką, bo jako pierwsza uwierzyła w jego miłość do ciebie. Więc wątpię, żeby teraz, tak nagle odrodził się ich romans. - Może masz rację. Ale to i tak nie zmieni tego, jak bardzo mnie zranił wieczorem swoim wybuchem. - Wiem, kochana. Zostań dzisiaj u mnie, a rano pojedziesz po ubranie na zmianę. Jak pojedziesz o siódmej, to na pewno nie zobaczysz się z nim. Będzie jeszcze spał z ogromnym kacem. Całą noc nie zmrużyła oka. Nie mogła spać, bo cały czas myślała o sytuacji, w której się znalazła. Bolała ją reakcja Marka. To nie była wyłącznie jej wina. Wiedziała, że on nie chce dziecka, ale kiedy się niespodziewanie pojawiło myślała, że jakoś to przyjmie. W końcu co się stało, to się nie odstanie. Niecierpliwie czekała na poranek. Najciszej jak potrafiła przekręciła zamek i otworzyła drzwi. Rozejrzała się niespokojnie po mieszkaniu. Na palcach szła do garderoby. Nagle usłyszała jakiś głos. Stanęła w półkroku i wsłuchiwała się. To był Marek. Chodził nerwowo po salonie, rozmawiając przez telefon: - Jak to jej nie ma?- krzyczał- To gdzie ona może być? Skończyły mi się pomysły, gdzie mogła się udać- był wyraźnie przestraszony. Odwrócił się i kiedy ją zobaczył, stanął jak wryty- Dobra, odwołuję alarm, pa- rozłączył się. -Gdzie byłaś? Martwiłem się- rzekł ujmująco. - A ty?- swoim stanowczym głosem zbiła go z tropu. - Musiałem przemyśleć kilka spraw. - Klaudia ci pomogła?- wbił w nią zaskoczone oczy. - Skąd wiesz? Grzebałaś w moim telefonie? - Jak musiałam ci pomóc dostać się do łóżka, wypadł ci telefon i wtedy dostrzegłam wiadomość. - Okej. Spotkałem się z nią, ale mogę cię zapewnić, że nasze relacje są czysto koleżeńskie. - Nieważne- odwróciła się, by pójść do garderoby. Zatrzymał ją. - Ula, porozmawiajmy!- błagał. - Nie mamy o czym. W nocy wystarczająco dużo powiedziałeś- czuł się zakłopotany. Przypomniał sobie, jakie słowa wypowiedział. - Przepraszam, byłem wtedy pijany i nie myślałem, co mówię. - Podobno pijani mówią co myślą. - Zrozumiałem, że cię zbyt mocno kocham, żeby cię stracić. A dziecko, cóż stało się. Ale nie cofniemy czasu. Zareagowałem tak, bo po prostu boję się. Nigdy nie miałem dobrego przykładu ojca. Chcę być tatą, ale strach mnie paraliżuje. - Dlaczego nie powiedziałeś wcześniej o tych obawach? - Jakby to wyglądało? Jestem facetem, i to ja mam dawać oparcie tobie a nie odwrotnie. - Marek- westchnęła- facet to też człowiek. Nie zawsze musi być najodważniejszą istotą na świecie. - Przepraszam- ze skruchą spuścił wzrok. - Kocham cię- ufnie wtuliła się w jego ramię, wierząc, że wszystko im się uda. Dziwne, gdy ktoś miłością nazywa egoizm, prawda? A to często się dziś zdarza. Z cyklu "Jak żyć, by podobać się Bogu" na kanwie KKK 2360-2372 Mówimy „Bóg kocha człowieka”; za świętym Janem powtarzamy „Bóg jest miłością”. Można traktować to jak frazes, ale to naprawdę to coś niesamowitego. No bo to powiedzenie, że Wielki, Nieogarniony Stwórca Wszystkiego bezinteresownie chce dobra i szczęścia swoich stworzeń. Na tym polega przecież miłość, prawda? Co więcej, to powiedzenie też, że chce ich na całą wieczność. Inaczej, gdyby ludzkie istnienie miało kończyć się unicestwieniem, czy można by mówić o miłości? Miłość która godziłaby się na odebranie istnienie komuś, kto raz zaistniał i kto, w przeciwieństwie do nieożywionej materii, był swojego istnienia świadomy, czuł, kochał, zachwycał się pięknem, byłaby jakąś pomyłką, deklaracją bez znaczenia. Nie, jeśli miłość jest prawdziwa, z natury swojej musi trwać wiecznie. Boża miłość do nas polega na tym, że bezinteresownie chce naszego dobra i szczęścia na wieki. Jest nad czym rozmyślać. Jeśli, jak pisałem wcześniej, człowiek stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże, to też zdolny jest do autentycznej miłości. A ta, na wzór Boga, polegać musi na bezinteresownym pragnieniu dobra i szczęścia osoby kochanej. I jak nie byłoby wyrazem miłości, gdyby Bóg nas unicestwiał, tak trudno mówić o miłości, która mogłaby się skończyć. Prawdziwa miłość kocha do ostatniego tchnienia i dłużej na wieczność. Bez tego deklaracje „kocham”, „ślubuję miłość” są tylko pustosłowiem. Przez małżeństwo nauczyć kochać Na temat miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej można pisać całe traktaty. Tak, wielki to ideał i bardzo śmiały zamysł Boga: przez małżeństwo, przez rodzinę, nauczyć człowieka kochać tak, jak kocha On sam. No bo jeśli dwoje ludzi łączy miłość, to ona też musi być jakoś na obraz i podobieństwo miłości Stwórcy, prawda? W kontekście szóstego przykazania wystarczy jednak poprzestać na najważniejszych konstatacjach. Wynikających właśnie z faktu stworzenia człowieka jako dwóch płci, z faktu pchnięcia dwoje ludzi do miłości w związku, który nazywamy małżeństwem; związku, w którym miłość, stając się płodna, uczestniczy w Bożym dziele stwarzania. Trzeba przypomnieć, że w nauczaniu Kościoła kontemplującego prawdę o stworzeniu płciowość nie jest tylko kwestią biologii. Jest czymś, co dotyka samej ludzkiej istoty (Katechizm Kościoła Katolickiego 2361); zawsze jest się człowiekiem-kobietą i człowiekiem-mężczyzną. Postrzega się ją przy tym jako podporządkowaną miłości; intymność małżonków ma stawać się znakiem i rękojmią komunii duchowej (KKK 2360). Mówiąc jeszcze inaczej: „Urzeczywistnia się ona (płciowość) w sposób prawdziwie ludzki tylko wtedy, gdy stanowi integralną część miłości, którą mężczyzna i kobieta wiążą się z sobą aż do śmierci” (KKK 2361). Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że Pan Bóg uczynił nas istotami płciowymi, by nauka miłości przychodziła nam łatwiej i przyjemniej :). Tym większa tragedia, gdy to, co ma służyć miłości, zamieniane jest w narzędzie kształtowania egoizmu. Takie spojrzenie na sprawę płciowości rodzi ważną konsekwencję. To jasne stwierdzenie – na przekór wszystkim, którzy chcieliby widzieć w instytucji małżeństwa tylko ustępstwo na rzecz ludzkiej pożądliwości, taką legalną formę zaspokajania grzesznego popędu płciowego – że w wizji Kościoła współżycie seksualne w małżeństwie jest czymś z natury dobrym. „Jeśli spełniane są (akty małżeńskie) prawdziwie po ludzku, są oznaką i podtrzymaniem wzajemnego oddania się, przez które małżonkowie ubogacają się sercem radosnym i wdzięcznym" – czytamy w KKK 2362. Płciowość jest i może być w małżeństwie źródłem radości i przyjemności. Trzeba jednak zauważyć, że jak każda dziedzina ludzkiego życia, także i ta narażona jest na grzech. W lekturze Katechizmu zwracają uwagi poczynione przy okazji pochwały małżeńskiego współżycia. W punkcie 2361 mowa jest o współżyciu, przez które „mężczyzna i kobieta oddają się sobie wzajemnie we właściwych i wyłącznych aktach małżeńskich”, w następnym o aktach, „przez które małżonkowie jednoczą się ze sobą w sposób intymny i czysty”. Istnieje więc też w małżeństwie współżycie niewłaściwe, istnieją akty nieczyste. Nie mówiąc już o tym, że niewłaściwe są akty „niewyłączne” – zasygnalizowano tu kwestię wierności. Ogólne wyjaśnienie o co chodzi znajdujemy w punkcie 2363 Katechizmu. „Przez zjednoczenie małżonków urzeczywistnia się podwójny cel małżeństwa: dobro samych małżonków i przekazywanie życia. Nie można rozdzielać tych dwóch znaczeń, czyli wartości małżeństwa, bez naruszenia życia duchowego małżonków i narażenia dobra małżeństwa oraz przyszłości rodziny”. I dodano, nieco w sumie modyfikując poprzednią wypowiedź: „Miłość małżeńska mężczyzny i kobiety powinna więc spełniać podwójne wymaganie: wierności i płodności”. Wierna miłość Nie wchodząc w szczegóły trzeba jasno powiedzieć: nie każde współżycie małżonków jest automatycznie wyrazem miłości. Nie jest miłością zmuszanie do współżycia, nie jest miłością taka jego forma, która dla którejś ze stron jest bolesna, upokarzająca czy budząca obrzydzenie. To nie jest wyraz miłości i na pewno miłości nie buduje. Ale poza takimi sytuacjami, współżycie seksualne w małżeństwie miłość na pewno buduje. Miłość to także koniecznie wierność. „Małżonkowie oddają się sobie wzajemnie w sposób ostateczny i całkowity. Już nie są dwoje, ale stanowią odtąd jedno ciało. Przymierze dobrowolnie zawarte przez małżonków nakłada na nich obowiązek podtrzymywania jego jedności i nierozerwalności. «Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!» (KKK 2364). To nie jest tak, że wierność jest jakimś niekoniecznym suplementem do małżeństwa, dodatkowym ciężarem, który małżonkowie muszą nieść. Danego drugiemu człowiekowi słowa trzeba dotrzymać. Wierność jest po prostu wyrazem autentycznej miłości. Bez niej miłość jest tylko pustym słowem. Dla chrześcijan sprawa ta ma jeszcze dodatkowy wymiar. „Sakrament małżeństwa wprowadza mężczyznę i kobietę w wierność Chrystusa wobec Jego Kościoła” (2365). Zastanówmy się: czy Chrystus zostawi kiedyś Kościół, bo mu się znudzi, bo znajdzie sobie kogoś innego? Oczywiście nie! Nie, bo go kocha, kocha każdego z nas! Małżonkowie wierni swojemu ślubowaniu miłości nie tylko dają świadectwo, czym jest prawdziwa miłość, ale także są swoistym przypomnieniem wiernej miłości Boga. W świecie (łatwych) rozwodów miłość niewiele znaczy; nie jest gwarancją trwałości. Dziś kocham, jutro jest po sprawie. Bóg kocha? Jutro Mu przejdzie; jutro się rozgniewa i wszystkich nas pośle do piekła – można by pomyśleć. Tymczasem miłość jest zawsze wierna; zawsze chce dobra i szczęścia osoby kochanej. I małżonkowie, nieraz zmuszeni wiele sobie nawzajem wybaczać, są świadectwem takiej właśnie autentycznej miłości Boga do człowieka. Płodność Płodność to obok miłości drugi z celów współżycia w małżeństwie. Jest ona „darem, celem małżeństwa, ponieważ miłość małżeńska ze swojej natury zmierza do tego, by być płodną. Dziecko nie przychodzi z zewnątrz jako dodane do wzajemnej miłości małżonków; wyłania się w samym centrum tego wzajemnego daru, którego jest owocem i wypełnieniem. Dlatego Kościół, który «opowiada się za życiem», naucza, że «każdy akt małżeński powinien pozostać sam przez się otwarty na przekazywanie życia ludzkiego»” (KKK 2366). Przez przekazanie życia, a potem wychowanie rodzice stają się współpracownikami Boga - Stwórcy. I powinni podjąć ten obowiązek w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności. Szczególnym aspektem tej odpowiedzialności jest sprawa regulacji poczęć. „Z uzasadnionych powodów małżonkowie mogą chcieć odsunąć w czasie przyjście na świat swoich dzieci” – czytamy w KKK 2368. „Powinni więc troszczyć się, by ich pragnienie nie wypływało z egoizmu, lecz było zgodne ze słuszną wielkodusznością odpowiedzialnego rodzicielstwa”. W sprawie tej nie wystarczą jednak dobre intencje. Trzeba jeszcze dostosowania postępowania do obiektywnych kryteriów moralności. Najogólniej – chodzi właśnie o zachowanie tego podwójnego znaczenia współżycia w małżeństwie (KKK 2369). Gdy chodzi o szczegóły – za godziwe uważa Kościół metody oparte na okresowej wstrzemięźliwości. Chodzi o odwołanie się do faktu, że kobieta miewa okresy płodne i niepłodne, a przez obserwację można ustalić kiedy. I w sytuacji, gdy nie chce się poczęcia dziecka, godziwym będzie podjąć współżycie właśnie w takim okresie niepłodnym. „Są one (te metody) zgodne z obiektywnymi kryteriami moralności. Metody te szanują ciało małżonków, zachęcają do wzajemnej czułości i sprzyjają wychowaniu do autentycznej wolności” – czytamy w KKK 2370. Tak, sprzyjają czułości i wychowują do wolności, ucząc opanowywania własnego popędu. To bardzo ważne w czasach, gdy możliwość współżycia seksualnego jawi się jako swoiste bożyszcze, a niemożność oddania mu czci traktuje jako powód do opuszczenia podobno kochanej osoby. Warto też podkreślić: stosujący je mogą grzeszyć egoizmem czy małodusznością, ale pewno nie grzechem przeciw VI przykazaniu. Bo stosowanie tych metod – powtórzmy – jest zgodne z obiektywnymi kryteriami moralności. Kościół uważa natomiast za „wewnętrznie złe "wszelkie działanie, które – czy to w przewidywaniu aktu małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków – miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego (KKK 2370). Chodzi o wszelkie metody i środki antykoncepcyjne, które powodują niepłodność stosunku. Oczywiście tym bardziej także te, które działają wczesnoporonnie. Tak jak nie jest grzechem bycie jednookim, a jest nim wyłupienie sobie oka, tak nie jest grzechem podjęcie stosunku z natury niepłodnego, ale jest uczynienie go niepłodnym. W Katechizmie różnicę tę tak wyjaśniono: „Naturalnej «mowie», która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca «mowę» obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru... Różnica antropologiczna, a zarazem moralna, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi a odwołaniem się do rytmów okresowych... w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej (2370). Dwie koncepcje człowieczeństwa: chrześcijańska, która w płciowości widzi wezwanie do odpowiedzialnej, płodnej miłości, i niechrześcijańska, która zamykając się na nowe życie ma tendencję redukowania miłości do przyjemności oraz zapominania o odpowiedzialności za druga osobę i wierności.... O zredukowaniu ludzkiego życia i kwestii przekazywania go do doczesności, z pominięciem wiecznego przeznaczenia człowieka już nie mówiąc. Dziś na tyle. I tak długo. Na następnej stronie jeszcze tylko fragmenty Katechizmu będące inspiracją dla powyższego tekstu. Warto zajrzeć, gdyby coś wydawało się niejasne :)